sobota, 27 lipca 2013

PIERWSZE DZIEŃ DOBRY

Podczas pierwszego spotkania wszyscy podają sobie ręce. Ja ręki nikomu przez internet nie uścisnę. Powiem Wam natomiast co mnie skłoniło, żeby tego bloga w ogóle założyć.

Nie będę ukrywać, że moi znajomi na jednym z portali społecznościowych mieli dość kilometrowych statusów, które co jakiś czas zmieniałam na nowe. Muszę przyznać, że tych znajomych mam bardzo taktownych. Najpierw pochwalili kolejny z moich wpisów, a później zaproponowali dzielenie się swoimi wypocinami z innymi użytkownikami internetu. Prawd jak zwykle jest kilka. Pierwsza jest taka, że mogliby zwyczajnie wyłączyć mnie z subskrypcji, jednak nadal lajkują. Druga jest taka, że bardzo lubię pisać, chociaż długo z tym walczyłam. Trzecia dotyczy moich znikomych umiejętności, niskiego poziomu wiedzy, które w zakręconej dziewczynie (którą zdecydowanie jestem) łączą się z wysokimi ambicjami i słomianym zapałem. To wszystko i wiele innych czynników sprawiło, że w końcu zebrałam swoje cztery litery (a może powinnam powiedzieć, że całą zasobność swojego słownika, kilka palców i jeden komputer) i napisałam wreszcie pierwszy blogowy post.

Mam zamiar zabierać głos w miarę regularnie, ale dopiero życie pokaże jak będzie. Wena nie należy do grona moich stałych przyjaciół, a jak już wcześniej wspomniałam z zapałem od lat jestem skłócona. Jednak ludzie, których codziennie spotykam sprawiają, że tematy mnożą się jak bakterie na rękach dziecka spędzającego popołudnie na placu zabaw. I wiecie co? Ostatnio często denerwowało mnie, że genialny temat, docierający do mnie w idealnym momencie, nie może zostać wykorzystany. Załóżmy więc, że właśnie się przedstawiłam i pozwolę sobie teraz wykorzystywać: tematy, potencjał, możliwości, miejsce, narzędzia i wiele innych.


Do przeczytania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz