Twoja urodzinowa impreza nijak ma się do tej, którą
zorganizował sobie Thomas. Nie wierzysz? Obejrzyj film, ale nie zastanawiaj się
nad jego głębokim przesłaniem. Tutaj poza epicką imprezą urodzinową nie ma nic
więcej.
Po premierze „Projektu
X” ludzie zaczęli organizować imprezy o takiej nazwie. I chociaż wielu było
blisko zdemoralizowania połowy swojej okolicy, chyba nikomu nie udało się jej
doprowadzić do takiego stanu jaki można zobaczyć pod koniec półtoragodzinnego
seansu na dużym ekranie. Nima Nourizadeh w swoim filmie zaprezentował proces imprezowej
degeneracji, która w oczach uczestników i widzów jawi się jako domówka
tysiąclecia. Reżyser próbował wystylizować swoje dzieło na found footage. Niestety
między amatorskie i wyglądające na naturalne ujęcia, za którymi teoretycznie stoi
jeden z kumpli głównego bohatera, szybko wkradają się te profesjonalne. Jednak jeśli
ktoś nie próbuje się na siłę skupić na fabule, mimo wszystko przeżyje
niezapomnianą demolkę w wykonaniu grupy pozostawionych samopas nastolatków. Oczywiście
najpierw musimy przejść przez etap bycia outsiderem i proces
twórczo-organizatorski, żeby wreszcie, razem z dotychczas społecznie
zaniedbanymi bohaterami, rozpocząć niezapomniany melanż, który wyniesie
wkraczających w prawie dorosłe życie chłopców na wyżyny społeczne. Koniec
końców dostaniemy wreszcie zastrzyk adrenaliny i obraz z moralnego upadku w
rytmie świetnej ścieżki dźwiękowej.
Są tacy, którzy
narzekają, że film jest za długi, że jest nudny i takie tam. Ja uważam, że jest
w sam raz, gdyby uciąć początek i te nudniejsze fragmenty, zrobiłby się z tego
przydługawy teledysk, o którym w ciągu najwyżej kilku godzin byśmy zapomnieli. Ostatnich
kilku scen też nie można uciąć, chociaż wielu właśnie o niego miało największe
pretensje. Bo jak można wyrażać podziw komuś, kto zupełnie nie interesuje się
zasadami i daje się ponieść epickiej imprezie.
Życzę Wam takich
niezapomnianych imprez, ale pamiętajcie, że domówek się nie robi. Na nich się
bywa.
A co do rodziców. Nie musicie
oglądać całości. Zwiastun wystarczy żebyście stwierdzili, żebyście od teraz
urodzinową imprezę nastolatka postrzegali jako Wasz największy koszmar. Nawet jeśli
znajdziecie prezent idealny.
fot. fdb.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz