czwartek, 28 listopada 2013

ŚWIĘTA: HAPPY THANKSGIVING!

Za Wikipedię robić nie będę, więc research jak to się z Tym świętem Dziękczynienia zaczęło pozostawię Waszym zdolnościom współpracy z wyszukiwarką Google. Dzisiaj będę się bawić w amerykańskiego optymistę



Zgodnie z nazwą dzisiejszego święta wymienię kilka rzeczy, za które powinnam wylewnie podziękować. Może będzie ich więcej niż kilka, za co oczywiście dziękuję. Najprawdopodobniej z tego tekstu w Waszej pamięci pozostaną niezliczone powtórzenia, ale dzisiaj o to mi chodzi.

Chciałabym podziękować za to, że jestem największą wariatką w mojej rodzinie. Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że w gronie moich znajomych i to wcale nie tych najbliższych. Dziękuję za to, że się nie poddaję. Przynajmniej nie wtedy, kiedy naprawdę mi zależy. Dzisiaj wszystko szło nie tak jak sobie zaplanowałam. Przygotowywanie jedzenia się nie powiodło, więc zadanie sprzedałam komuś, kto się na tym zna. Proste rozwiązania (za nie również dziękuję). Dziękuję też za to, że ciągle planuję, chociaż dobrze wiem, że i tak nic z tego nie wyjdzie. Nawet jeden raz. Z planowaniem zawsze jest dużo zabawy i za to też dziękuję. Za to, że ciągle chcę się bawić, że nie mam zamiaru w wieku trzydziestu lat znudzić się życiem. Dziękuję za to, że ciągle nie mam czasu, bo wykorzystuję go na spotkania z ludźmi, którzy są bardziej poukładani niż ja. Ci ludzie to mój jedyny kontakt z rzeczywistością. Dziękuję za to, że ciągle zmieniam zdanie. Dzięki temu nikt nie umie za mną nadążyć. Dziękuję za częste napady śmiechu i za dni wypełnione czytaniem nudnych publikacji. Dziękuję wszystkim reżyserom, którzy w kadrach swoich filmów potrafią zmieścić coś o mnie i moich rówieśnikach. Pewnie znacie to uczucie, kiedy podczas seansu myślicie sobie: „Boże! Czyli, że może być jeszcze gorzej?”.


Mogłabym tak w nieskończoność, ale komu chciałoby się o tym czytać. Zrobiłby się patetycznie. Właściwie to żałośnie. A może to już się stało. Nie ważne! Może nie jestem wzorem optymizmu, ale cholera jak sobie myślę, że mogę za coś podziękować, bo przecież żyję, mam co jeść, dach nad głową, ubrania bez dziur, a łózko takie wygodne. Trudno w takiej sytuacji olać sprawę. Wiem, że jest już późno, ale dzień się jeszcze nie skończył i może jeszcze coś, za co można podziękować, da się jeszcze wymyśleć. Z resztą jak nie dzisiaj, to jutro. Jak nie jutro to za tydzień. Trochę kreatywności ludziska!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz