Za Wikipedię robić nie
będę, więc research jak to się z Tym świętem Dziękczynienia zaczęło pozostawię
Waszym zdolnościom współpracy z wyszukiwarką Google. Dzisiaj będę się bawić w
amerykańskiego optymistę
Zgodnie z nazwą dzisiejszego święta
wymienię kilka rzeczy, za które powinnam wylewnie podziękować. Może będzie ich
więcej niż kilka, za co oczywiście dziękuję. Najprawdopodobniej z tego tekstu w
Waszej pamięci pozostaną niezliczone powtórzenia, ale dzisiaj o to mi chodzi.
Chciałabym podziękować za to, że jestem
największą wariatką w mojej rodzinie. Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że w
gronie moich znajomych i to wcale nie tych najbliższych. Dziękuję za to, że się
nie poddaję. Przynajmniej nie wtedy, kiedy naprawdę mi zależy. Dzisiaj wszystko
szło nie tak jak sobie zaplanowałam. Przygotowywanie jedzenia się nie powiodło,
więc zadanie sprzedałam komuś, kto się na tym zna. Proste rozwiązania (za nie
również dziękuję). Dziękuję też za to, że ciągle planuję, chociaż dobrze wiem,
że i tak nic z tego nie wyjdzie. Nawet jeden raz. Z planowaniem zawsze jest
dużo zabawy i za to też dziękuję. Za to, że ciągle chcę się bawić, że nie mam
zamiaru w wieku trzydziestu lat znudzić się życiem. Dziękuję za to, że ciągle
nie mam czasu, bo wykorzystuję go na spotkania z ludźmi, którzy są bardziej
poukładani niż ja. Ci ludzie to mój jedyny kontakt z rzeczywistością. Dziękuję
za to, że ciągle zmieniam zdanie. Dzięki temu nikt nie umie za mną nadążyć.
Dziękuję za częste napady śmiechu i za dni wypełnione czytaniem nudnych
publikacji. Dziękuję wszystkim reżyserom, którzy w kadrach swoich filmów
potrafią zmieścić coś o mnie i moich rówieśnikach. Pewnie znacie to uczucie,
kiedy podczas seansu myślicie sobie: „Boże! Czyli, że może być jeszcze
gorzej?”.
Mogłabym tak w nieskończoność, ale komu
chciałoby się o tym czytać. Zrobiłby się patetycznie. Właściwie to żałośnie. A
może to już się stało. Nie ważne! Może nie jestem wzorem optymizmu, ale cholera
jak sobie myślę, że mogę za coś podziękować, bo przecież żyję, mam co jeść,
dach nad głową, ubrania bez dziur, a łózko takie wygodne. Trudno w takiej
sytuacji olać sprawę. Wiem, że jest już późno, ale dzień się jeszcze nie
skończył i może jeszcze coś, za co można podziękować, da się jeszcze wymyśleć.
Z resztą jak nie dzisiaj, to jutro. Jak nie jutro to za tydzień. Trochę
kreatywności ludziska!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz