Początki
bywają trudne. Czasem urywają się z choinki, a innym razem są skrupulatnie
zaplanowane. Jednak przed każdym początkiem jest jakiś koniec. Ja uznałam, że
zakończę amatorszczyznę raz na zawsze. Tyle tylko, że wcale nie poszło mi tak
łatwo jakbym chciała.
W ubiegłym roku miały miejsce premiery
kilku książek, na które „chorowałam”. Zwracając uwagę na to, że założyłam
kolejnego bloga, który funkcjonował na tych samych zasadach co poprzednie,
uznałam, że najwyższa pora się doszkolić. Tym bardziej, że chciałam podejść do
sprawy z pełną powagą.. Dokopałam się, co nie było takie trudne, do Kominka.
Problem w tym, że zrobiłam to pod koniec września. Okazało się, że „Blog. Pisz,
kreuj, zarabiaj.” na rynku zawita dopiero za kilka tygodni. Byłam zawiedziona.
Poważnie zawiedziona. Na pocieszenie kupiłam sobie pierwszy poradnik pióra
Tomka Tomczyka „Bloger” i to był strzał w dziesiątkę.
Podekscytowana rozpoczęłam lekturę od
zrobienia sobie testu na blogera. W mojej opinii zdałam celująco.
Przeszłam do następnego rozdziału:
„- Dzień dobry nazywam się Tomek
Tomczyk. Czy mógłbym u was pisać artykuły?
- Oczywiście.
- A na jaki temat?”
Zobaczyłam siebie sprzed niecałych dwóch
lat. Zjawiłam się wtedy w redakcji „Wprostu”, żeby podpisali mi podanie o
praktyki. Przydzielony mi opiekun zapytał o zainteresowania i tematykę, którą
mogłabym się zająć. Powiedziałam, że mogę pisać o wszystkim, bo w sumie to nie
mam jakichś szczególnych zainteresowań. Nie do końca mieściło się to w
kryteriach prawidłowej odpowiedzi. Dzięki bogu nie spaliłam się ze wstydu. Po
zawirowaniach związanych ze zmianą naczelnego, trafiłam do „Machiny”, gdzie
pisząc newsy i recenzje spędziłam całe wakacje. Zdałam sobie sprawę z tego, że
tę tematykę wszczepił mi w dzieciństwie tata, więc poznawanie jej na nowo było
jedynie przyjemnością. Od tamtego momentu zaczęłam szukać odpowiedzi w sobie.
Przez wiele lat nie wiedziałam czego chcę i smakując kolejnych doświadczeń
wykluczałam rzeczy, których robienie nie leży w mojej naturze. Mogłabym tak w
nieskończoność, ale mam to szczęście, że czasem używam mózgu w odpowiednim
momencie i do odpowiednich celów. Wpadłam na pomysł założenia bloga, potem
kolejnego i jeszcze jednego, aż przyszły następne wakacje i dotarło do mnie, że
wystarczy marnowania czasu na amatorszczyznę. Dotarło do mnie, że wszystko
czego potrzebuję mam już w sobie i czas zacząć robić coś na poważnie. Jedyne
czego mi brakowało to kilka wskazówek na początek. Tu pomocny okazał się
Kominek i Jego wiedza w tym zakresie.
„Wielu blogerów ma mentalność
maturzystów. Po zdaniu egzaminu dojrzałości nie szukają uczelni, która byłaby
adekwatna do ich zainteresowań. Idą szkolić się tam, gdzie są dobrze płatne
zawody. W ten sposób nie można wygrać życia, można za to dołączyć do grona
frustratów, którzy całe życie robią coś, czego nienawidzą.”
Sam Kominek zaznacza, że możecie obejść
się bez czytania „Blogera” i od razu przejść do „Bloga”, ale bądźmy szczerzy.
Kiedy chcemy zacząć coś nowego, warto zacząć od początku. A skoro wierzysz, że
uda Ci się zarobić na blogu duże pieniądze, to przecież nie grzech wydać parę
groszy na kilka stron dobrych rad. Taka inwestycja na pewno się zwróci.
*Cytaty pochodzą z ksiązki "Bloger" Tomka Tomczyka

Bardzo spodobało mi się zdanie: "Przez wiele lat nie wiedziałam czego chcę i smakując kolejnych doświadczeń wykluczałam rzeczy, których robienie nie leży w mojej naturze." Dobrze, że już wiesz, bo świetnie Ci to wychodzi! Życzę powodzenia w prowadzeniu bloga :-)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :) Mam nadzieję, że nadal będzie wychodzić ;)
Usuń