Nowy
rok zaczął się już dobre kilka dni temu. Wydawałoby się, że temat noworocznych
postanowień jest już mocno nieświeży. Być może.
Każdy, bez
względu na wiek, płeć, wykształcenie, grubość portfela czy orientację
seksualną, robi sobie listę noworocznych postanowień. Każdy ma zamiar coś w
sobie odmienić, bo przecież początek roku, to początek nowego życia. Mogę się
założyć, że w ciągu ostatnich kilku dni osiemdziesiąt procent moich znajomych
odczuwało ogromną presję. Presję spowodowaną jedną kartką, na której zapisywali
zmiany, jakich dokonają w nadchodzącym 2014. U połowy z tych osiemdziesięciu
procent ciśnienie było tak silne, że gwizdek już dawno wystrzelił.
Prawdopodobnie razem z korkiem otwieranego szampana. Sama sobie przyznam rację,
że to już tradycja. „Mam listę zadań na nadchodzący nowy rok. Zapomnę o niej
najdalej w drugim tygodniu stycznia.”
Wiele się
ostatnio naczytałam, że nie warto robić sobie jakichkolwiek postanowień. A te
zakładające, że
· schudnę,
· rzucę palenie,
· nie będę zostawiać wszystkiego na
ostatnią chwilę,
w
szczególności nie mają sensu. Pomyślałam, że coś w tym musi być, więc schudłam
sobie trochę w Wigilię, trochę w Sylwestra i pomyślałam, że może na razie
wystarczy. Palić jeszcze nie zaczęłam, więc nie mam czego rzucać. Ewentualnie
mogłabym postanowić, że nie będę rzucać ludziom uszczypliwych uwag na ich
temat, ale tutaj też poprzestałabym na samym „och, na pewno w tym roku mi się
uda”. Pozostało więc zostawianie.
Realizacja tego założenia też odpada, bo zdałam sobie niedawno sprawę z tego,
że coś, co robię dobrze powinnam pielęgnować i rozwijać, a nie zabijać w
zarodku. Nie ważne jak bardzo denerwuje to moich współpracowników, przyjaciół
czy rodziców.
Nie poddawałam się jednak i
znalazłam kilka artykułów o słusznych postanowieniach noworocznych w jednym z
psychologicznych magazynów. To było to! Trzy krótkie punkty idealnie pasujące
do mojej listy:
1. Nie oceniaj.
2. Nie narzekaj.
3. Bądź wdzięczna(y).
Nic więcej, a
mimo to bardzo dużo. Trzy postanowienia, które pasują każdemu. Chudemu i temu,
który nie wie jak napiąć swoje mięśnie. Palącemu i temu, który prowadzi zdrowy
tryb życia. Temu, który wszystko robi na kilka dni przed terminem i temu, dla
którego deadline jest tylko sugestią.
Postanowienia zawszę są tylko
chwilowe. Szybko tracą termin ważności, bo potrafimy o nich zapomnieć w
najwyżej dwa dni. Jednak kiedy nauczymy się nie oceniać i nie narzekać, a
jednocześnie podziękujemy, że nie chodzimy głodni, stać nas na paczkę
papierosów i w sumie mamy tak dużo czasu zanim zabierzemy się za swoje
obowiązki, że może zdążymy jeszcze pomyśleć czy wykorzystać jakoś sensownie ten
wolny czas. Może pod koniec roku będziemy mogli zrobić sobie listę rzeczy,
które nam w życiu wyszły. Choćby przez przypadek. Ot co! Taka krótka lista
zmian dokonanych.
* fot. flickr.com/photos/jeffanddayna/2637637797/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz