poniedziałek, 13 stycznia 2014

NOWOROCZNE POSTANOWIENIA

Nowy rok zaczął się już dobre kilka dni temu. Wydawałoby się, że temat noworocznych postanowień jest już mocno nieświeży. Być może.


Każdy, bez względu na wiek, płeć, wykształcenie, grubość portfela czy orientację seksualną, robi sobie listę noworocznych postanowień. Każdy ma zamiar coś w sobie odmienić, bo przecież początek roku, to początek nowego życia. Mogę się założyć, że w ciągu ostatnich kilku dni osiemdziesiąt procent moich znajomych odczuwało ogromną presję. Presję spowodowaną jedną kartką, na której zapisywali zmiany, jakich dokonają w nadchodzącym 2014. U połowy z tych osiemdziesięciu procent ciśnienie było tak silne, że gwizdek już dawno wystrzelił. Prawdopodobnie razem z korkiem otwieranego szampana. Sama sobie przyznam rację, że to już tradycja. „Mam listę zadań na nadchodzący nowy rok. Zapomnę o niej najdalej w drugim tygodniu stycznia.”
Wiele się ostatnio naczytałam, że nie warto robić sobie jakichkolwiek postanowień. A te zakładające, że
· schudnę,
· rzucę palenie,
· nie będę zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę,
w szczególności nie mają sensu. Pomyślałam, że coś w tym musi być, więc schudłam sobie trochę w Wigilię, trochę w Sylwestra i pomyślałam, że może na razie wystarczy. Palić jeszcze nie zaczęłam, więc nie mam czego rzucać. Ewentualnie mogłabym postanowić, że nie będę rzucać ludziom uszczypliwych uwag na ich temat, ale tutaj też poprzestałabym na samym „och, na pewno w tym roku mi się uda”.  Pozostało więc zostawianie. Realizacja tego założenia też odpada, bo zdałam sobie niedawno sprawę z tego, że coś, co robię dobrze powinnam pielęgnować i rozwijać, a nie zabijać w zarodku. Nie ważne jak bardzo denerwuje to moich współpracowników, przyjaciół czy rodziców.

Nie poddawałam się jednak i znalazłam kilka artykułów o słusznych postanowieniach noworocznych w jednym z psychologicznych magazynów. To było to! Trzy krótkie punkty idealnie pasujące do mojej listy:

1.      Nie oceniaj.
2.      Nie narzekaj.
3.      Bądź wdzięczna(y).

Nic więcej, a mimo to bardzo dużo. Trzy postanowienia, które pasują każdemu. Chudemu i temu, który nie wie jak napiąć swoje mięśnie. Palącemu i temu, który prowadzi zdrowy tryb życia. Temu, który wszystko robi na kilka dni przed terminem i temu, dla którego deadline jest tylko sugestią.

            Postanowienia zawszę są tylko chwilowe. Szybko tracą termin ważności, bo potrafimy o nich zapomnieć w najwyżej dwa dni. Jednak kiedy nauczymy się nie oceniać i nie narzekać, a jednocześnie podziękujemy, że nie chodzimy głodni, stać nas na paczkę papierosów i w sumie mamy tak dużo czasu zanim zabierzemy się za swoje obowiązki, że może zdążymy jeszcze pomyśleć czy wykorzystać jakoś sensownie ten wolny czas. Może pod koniec roku będziemy mogli zrobić sobie listę rzeczy, które nam w życiu wyszły. Choćby przez przypadek. Ot co! Taka krótka lista zmian dokonanych.


* fot. flickr.com/photos/jeffanddayna/2637637797/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz