środa, 30 kwietnia 2014

BANANY I HEJTERZY

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin mieliśmy powódź zdjęć ludzi pozujących podczas jedzenia bananów. Od siebie dodałam prawdopodobnie jedną z ostatnich kropli, ale wcale nie chodzi tutaj o to kto, kiedy i jak.


Zastanów się o czym myślała(e)ś, kiedy ostatni raz kupowała(e)ś banany. Jeśli

  • jesteś zwykłym śmiertelnikiem
„Żeby tylko nie były zielone. Gdybym chciał(a) je zjeść za trzy dni, kupił(a)bym je za trzy dni.”

  • jesteś sknerą
„Dwa pięćdziesiąt?! Nie za drogo?!”

  • jesteś matką dzieci w wielko przedszkolno-szkolnym
„Może w końcu zjedzą coś zdrowego, a nie w kółko tylko Skittlesy i Skittlesy.”

  • jesteś cukrzykiem
„Wezmę tylko jednego, bo jak mi znowu cukier skoczy…”

  • jesteś na diecie
„Za dużo kalorii! Chyba jednak wezmę jabłko.”

  • jesteś fanem piłki nożnej
„Dani Alves!”

Fanami piłki nożnej wszyscy, jak jeden, byliśmy dwa lata temu, ale dzisiaj okazuje się, że nawet stali widzowie telewizji śniadaniowych wiedzą, co się kilka dni temu w Hiszpanii wydarzyło. Sama wielką fanką piłki nożnej nie jestem, wolę sporty wodne, ale oczywiście strzeliłam sobie słit focię z bananem, bo szczerze kibicuję tolerancji. Wszędzie jest ciężko być innym i trzeba być twardzielem, żeby nie przejmować się opinią innych. To, co zrobił w niedzielę Dani Alves było niesamowite. Uwielbiam ludzi, którzy umieją przeciwności losu obrócić na swoją korzyść. Gdyby wszyscy potrafili tak reagować, hejterzy musieliby ciągle patrzeć pod nogi, żeby się na skórkach po tych bananach nie przejechać.

Nie mam zamiaru zastanawiać się nad definicją tolerancji i jej poziomem dzisiaj, w tym tygodniu, miesiącu, roku. Nie muszę jednak roztrząsać kilku rzeczy. Ludzie:

  • potrafią być wsparciem dla drugiego człowieka,
  • lubią spontaniczne akcje,
  • nie zmieniają się w trzy sekundy,
  • wykazują coraz większą tolerancję w stosunku do ludzi różniących się w jakiś sposób od nich samych.

Za tydzień, jedząc ten żółty i kaloryczny owoc, prawdopodobnie nie będziemy już pamiętać o bananowym rzucie rożnym, czy jak to się tam nazywa. Nie będziemy się już zastanawiać nad rasizmem, ani tym kiedy wszyscy będą tolerancyjni. Mimo to mam nadzieję, że będziemy nastawieni pozytywnie do ludzi, a jedyne co będzie nam zaprzątać głowę to odwieczne pytanie:

„Zjeść końcówkę czy ją wyrzucić?”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz