piątek, 25 kwietnia 2014

PODRÓŻE MAŁE I DUŻE

Za tydzień majówka, a ja jeszcze się nie spakowałam, nawet nie przygotowałam walizki. Wszystko pięknie, ale prawda jest taka, że w tym roku nie ruszam się z domu. Długi weekend spędzę z książkami, zaległą prasą i grami planszowymi.


Nabawiłam się całkiem niedawno nowego nawyku. Robiłam sobie wakacje jako jedna z pierwszych i wyjeżdżałam do miejsc, w których nigdy wcześniej nie byłam. Niestety tradycja umarła zanim się urodziła, a ja zawiodłam moją najlepszą towarzyszkę podróży, bo okazało się, że planując najbliższe miesiące, zapomniałam o majowym weekendzie. Mimo wszystko mam nadzieję, że niedługo to nadrobimy ruszając na podbój nieznanego. Nikt nie mówi, że zawsze trzeba jechać na egzotyczne wyspy, pustynię, Antarktydę, itp. I chociaż nie jestem ani Krzysztofem Kolumbem (nie ta płeć), ani Beatą Pawlikowską (nie ten kolor włosów), to lubię jeździć daleko. Czasem jestem tak bardzo spragniona długich podróży, że do sklepu jadę okrężną drogą. Niby nic nowego, ale prawie jak wycieczka.
Każdy z nas ma jakieś marzenia. Niektórzy lubią pochwalić się zdjęciem z piramidą w tle, drudzy chcą się pobawić perspektywą i na swojej dłoni umieścić Wieżę Eiffla. Są też tacy, którzy marzą o przytuleniu misia koali, albo zobaczeniu jak pracuje się w NASA. Spełnienie marzenia czasem kosztuje bardzo dużo, a czasem dostajemy je w prezencie. Niezależnie od tego, czy ktoś sfinansuje nam bilet na jakąś odległą i egzotyczną wyspę, czy będziemy pracować na niego sami przez kilka lat, musimy jeszcze znaleźć czas, żeby się tam w ogóle wybrać. Mamy na szczęście wynalazek zwany majówką. Wprawdzie tylko raz na kilka lat zdarza nam się, że pierwszy maja wypada we wtorek, a trzeci w czwartek (wystarczą trzy dni urlopu i mamy ponad tydzień wolnego) i niestety to nie jest ten rok, ale nie ma sensu marnować żadnego długiego weekendu. Zawsze można na kilka dni polecieć do Paryża, albo skoczyć na chwilę na narty w Alpy. Nadal za daleko? W Polsce też jest co robić. Można odwiedzić Centrum Nauki Kopernik w Warszawie i sprawdzić o co chodzi z klatką Faradaya. Można też zajrzeć do Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie i stanąć oko w oko z historią polskiej motoryzacji albo pojechać do Madagaskaru. Trochę egzotyki nie zaszkodzi, tym bardziej, że to nadal w Polsce, a konkretnie we Wrocławiu. PPP (Polska Pogoda Podwórkowa) oczywiście może nie dopisać i z opalenizny wyjdą nici, ale czas i tak płynie, więc czemu go dobrze nie wykorzystać?
Swoje pomysły mogłabym wymieniać w nieskończoność, bo w Polsce, posuniętej do przodu o całe 10 lat świetlnych, naprawdę jest co zwiedzać. Nawet darmowa rowerowa wyprawa po najbliższym lesie może nas uświadomić, że są jeszcze miejsca, w których jeszcze nigdy nie byliśmy.  Grając w Monopoly wcale nie musimy jechać do Warszawy, żeby poskakać po Alejach Ujazdowskich. Przy dobrych wiatrach może nawet zostaniemy hotelarzami. Ewentualnie hotelarkami. A czytając książkę możemy nie tylko przenieść się do innego miejsca, ale nawet do innej epoki. Nie ważne czy podróże są małe czy duże, zawsze czegoś uczą. Z Egiptu przywieziemy prawdopodobnie ciemniejszą opaleniznę niż znad polskiego morza. W Australii może i przytulimy misia koalę, ale w Polsce możemy przecież przytulić swojego psa. Albo kota. Myślę, że ani jeden, ani drugi nie obrazi się, jeśli strzelimy sobie z nimi jakąś słitfocię. Niezależnie od tego jaką drogę się obiera, podróż zawsze jest ciekawa. Nawet jeśli to tylko podróż przez album z rodzinnymi zdjęciami.

http://www.kopernik.org.pl/odwiedz-nas/godziny-otwarcia/
http://www.mimk.com.pl/aktualnosci/weekend-majowy-godziny-otwarcie-muzeum/369.html
http://www.zoo.wroclaw.pl/index.php?strona=263&id_kat=325

P.S. Za tydzień będzie mi brakować:


Imprez na wodzie

Miłych niespodzianek

Pięknych miejsc


I ciekawych zjawisk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz