Dziś 25. rocznica pierwszych częściowo wolnych wyborów parlamentarnych, które wygrała Solidarność. W ostatnich dniach pełno w mediach wspomnień o tym, jak Polska wyglądała przed pamiętnym 4 czerwca.
Są tacy, którzy pamiętają jak było przed ’89. Są też tacy, jak na przykład ja, którzy urodzili się w wolnej Polsce i historie „mięso na kartki, a w sklepie puste półki” znają jedynie z opowiadań rodziców czy dziadków. Jesteśmy pokoleniem, które żyje w świecie nieograniczonych możliwości, supermarketów z kolorowymi gadżetami na wyciągnięcie ręki i otwartych granic. Uchodzimy często za rozkapryszone dzieciaki, które mają wszystko i nie umieją tego docenić. Otóż czasem potrafimy. Jestem wdzięczna wszystkim tym, którzy przyczynili się do tego, że Polska jest wolna. Za to, że mogę być kim chcę i żyć jak chcę. Trochę też za to, że mogę być czasem nieco zwariowana. Szczerze wierzę, że nie jestem jedyna. Ludzie w tamtych czasach żyli w zupełnie innej rzeczywistości niż my dzisiaj i z pewnością wybory, których dokonywali, nie były łatwe. Mimo to, udało się wiele dobrego zdziałać.
Nie mam zamiaru podliczać tutaj wszystkich dookoła za to, co zrobili źle. Wypisywać tego, co się udało nie muszę, bo media robią to za mnie. Chcę tylko powiedzieć, że tak naprawdę, po tych dwudziestu pięciu latach transformacji, nadal możemy optymistycznie patrzeć w przyszłość. To, co wydarzyło się w trakcie minionego ćwierćwiecza, otworzyło nam wiele drzwi. Faktycznie w świecie, w którym każdy jest indywidualistą jest trochę trudniej odnaleźć samego siebie, ale to nie znaczy, że się nie da. Może i pokolenie naszych rodziców startowało w dorosłość z pole position, ale to nie znaczy, że my (ja i moje pokolenie) nie możemy niczego wygrać. To właśnie my mamy całą masę narzędzi do tego, żeby iść do przodu. Ktoś powie, że czas spektakularnych karier już minął, że biurokracja, że kryzys. Może dla niektórych pod prąd, ale myślę, że dwadzieścia pięć lat temu wcale nie było łatwiej. Było inaczej. Żeby działać, wystarczy tylko chcieć. Mocno w to wierzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz