Moje
pokolenie urodziło się w kolorowych czasach transformacji, kiedy kraj zmieniał
się nie do poznania. Wychowywaliśmy się w poczuciu, że wszystko się da i każdy
może osiągnąć sukces. Rodzice ciągle powtarzali, żebyśmy się dobrze uczyli, a
później znaleźli dobrą pracę. Wszystko miało być pięknie, ale nie każdemu wyszło.
Żyjemy w czasach, kiedy rzeczywistość zmienia
się szybciej, niż my zmieniamy olej w samochodzie. Na rynku pracy co chwilę potrzebuje się
innych specjalistów i czasem trudno za tymi wymaganiami nadążyć. Dzisiaj nie ma
miejsca dla przeciętniaków. O tym nasi rodzice wiedzieli już od dawna, a ci
bardziej przezorni zapisywali nas na masę dodatkowych zajęć. Chociaż z własnej
woli, to mogłabym wymienić całą litanię tych, które w swojej „karierze”
zaliczyłam. Nie wiem na ile będą przydatne w przyszłości mnie, a na ile innym moim
znajomym czy po prostu rówieśnikom, ale na pewno czegoś tam nas nauczyły. Czy zrobiły
z nas niepowtarzalnych pracowników? Zważając na fakt popularności zajęć pozalekcyjnych
w naszych czasach, raczej nie. Chociaż nie wszyscy uczyli się grać na pianinie i
nie wszyscy trenowali tenisa, tak naprawdę rozpiętość naszych zainteresowań
może nas trochę przytłaczać i z tych wielu opcji sami nie wiemy co określa nas
w stu procentach, co lubimy robić najbardziej czy co nam zwyczajnie lepiej
wychodzi. Rodzice starali się, żebyśmy musieli martwić się o jak najmniej
rzeczy i robili co w ich mocy, żeby ułatwić nam życie. Wielu z mojego pokolenia
oczekuje teraz, że wszystko po prostu wpadnie im w ręce i że człowiekowi
przywileje należą się za samego żywota. Prawda jest taka, że perspektyw mamy
nadal tak dużo jak nasi rodzice, a może nawet więcej, chociaż nikt nie powiedział, że z roku na rok będzie łatwiej. Jednak świat, w którym
dorastaliśmy trochę nas rozleniwił. Był piękny, kolorowy, pociągający, ale też
czasem wyniszczający kreatywność czy wyciszający próby wychodzenia z
inicjatywą. W szkole głównie uczyliśmy się rozwiązywać testy, a indywidualności
były wpychane z powrotem do szeregu. Niewielu nie dało się ustawić według
zasad, ale chyba nikt nie prowadzi statystyk, które zachowanie bardziej się
opłaciło.
Czerwiec ogłosiłam miesiącem dzieciństwa
i miałam nadzieję, że przekopując wspomnienia z okresu beztroskiego życia mojego
i moich rówieśników znajdę odpowiedź kim tak naprawdę dzisiaj jesteśmy. Czy
kultura nauczyła nas otwartości, czy społeczeństwo dawało nam przykład z
tolerancji albo poszanowania drugiego człowieka, jego opinii, wyznania czy
rasy. Kiedy szukałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania w wyszukiwarce
wyskakiwały tylko kolejne niewiadome i nieznane dotąd tropy. Za parę lat, kiedy
to nasze dzieci będą wkraczały w dorosły świat, dostaniemy pewnie odpowiedzi (razem z rachunkiem) chociaż na kilka z pytań, które dzisiaj sobie stawiamy. Za kilka lat dowiemy
się czy wybraliśmy dobrą ścieżkę kariery. Sprawdzimy czy nasza obecna hierarchia
wartości nadal będzie dla nas miała sens, ale dzisiaj nadal wiemy niewiele. Co z tego
naszego dzieciństwa wyszło? Duże fajne dzieciaki, z dużymi pięknymi marzeniami,
które właśnie zaczynają dorosłe życie i chcą podbijać świat.
No to powodzenia Fajne Dzieciaki!
fot.: www.keepcalm-o-matic.co.uk

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz