poniedziałek, 30 czerwca 2014

DZIECIŃSTWO: I CO Z TEGO?

Moje pokolenie urodziło się w kolorowych czasach transformacji, kiedy kraj zmieniał się nie do poznania. Wychowywaliśmy się w poczuciu, że wszystko się da i każdy może osiągnąć sukces. Rodzice ciągle powtarzali, żebyśmy się dobrze uczyli, a później znaleźli dobrą pracę. Wszystko miało być pięknie, ale nie każdemu wyszło.

Żyjemy w czasach, kiedy rzeczywistość zmienia się szybciej, niż my zmieniamy olej w samochodzie. Na rynku pracy co chwilę potrzebuje się innych specjalistów i czasem trudno za tymi wymaganiami nadążyć. Dzisiaj nie ma miejsca dla przeciętniaków. O tym nasi rodzice wiedzieli już od dawna, a ci bardziej przezorni zapisywali nas na masę dodatkowych zajęć. Chociaż z własnej woli, to mogłabym wymienić całą litanię tych, które w swojej „karierze” zaliczyłam. Nie wiem na ile będą przydatne w przyszłości mnie, a na ile innym moim znajomym czy po prostu rówieśnikom, ale na pewno czegoś tam nas nauczyły. Czy zrobiły z nas niepowtarzalnych pracowników? Zważając na fakt popularności zajęć pozalekcyjnych w naszych czasach, raczej nie. Chociaż nie wszyscy uczyli się grać na pianinie i nie wszyscy trenowali tenisa, tak naprawdę rozpiętość naszych zainteresowań może nas trochę przytłaczać i z tych wielu opcji sami nie wiemy co określa nas w stu procentach, co lubimy robić najbardziej czy co nam zwyczajnie lepiej wychodzi. Rodzice starali się, żebyśmy musieli martwić się o jak najmniej rzeczy i robili co w ich mocy, żeby ułatwić nam życie. Wielu z mojego pokolenia oczekuje teraz, że wszystko po prostu wpadnie im w ręce i że człowiekowi przywileje należą się za samego żywota. Prawda jest taka, że perspektyw mamy nadal tak dużo jak nasi rodzice, a może nawet więcej, chociaż nikt nie powiedział, że z roku na rok będzie łatwiej. Jednak świat, w którym dorastaliśmy trochę nas rozleniwił. Był piękny, kolorowy, pociągający, ale też czasem wyniszczający kreatywność czy wyciszający próby wychodzenia z inicjatywą. W szkole głównie uczyliśmy się rozwiązywać testy, a indywidualności były wpychane z powrotem do szeregu. Niewielu nie dało się ustawić według zasad, ale chyba nikt nie prowadzi statystyk, które zachowanie bardziej się opłaciło.

Czerwiec ogłosiłam miesiącem dzieciństwa i miałam nadzieję, że przekopując wspomnienia z okresu beztroskiego życia mojego i moich rówieśników znajdę odpowiedź kim tak naprawdę dzisiaj jesteśmy. Czy kultura nauczyła nas otwartości, czy społeczeństwo dawało nam przykład z tolerancji albo poszanowania drugiego człowieka, jego opinii, wyznania czy rasy. Kiedy szukałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania w wyszukiwarce wyskakiwały tylko kolejne niewiadome i nieznane dotąd tropy. Za parę lat, kiedy to nasze dzieci będą wkraczały w dorosły świat, dostaniemy pewnie odpowiedzi (razem z rachunkiem) chociaż na kilka z pytań, które dzisiaj sobie stawiamy. Za kilka lat dowiemy się czy wybraliśmy dobrą ścieżkę kariery. Sprawdzimy czy nasza obecna hierarchia wartości nadal będzie dla nas miała sens, ale dzisiaj nadal wiemy niewiele. Co z tego naszego dzieciństwa wyszło? Duże fajne dzieciaki, z dużymi pięknymi marzeniami, które właśnie zaczynają dorosłe życie i chcą podbijać świat.

No to powodzenia Fajne Dzieciaki!



fot.: www.keepcalm-o-matic.co.uk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz