Pamiętacie
jeszcze kim chcieliście zostać, kiedy byliście dziećmi? Jestem pewna, że tak. Dzisiaj
uczniowie mają zakończenie roku szkolnego. Wielu z nich szkołę właśnie kończy i
stoi przed wielkim znakiem zapytania „którędy teraz”. Szczęśliwi ci, którzy
wiedzą już co ze sobą zrobią. Tyle tylko, że są oni wyjątkami od reguły.
Na te wyjątki patrzę trochę przez
pryzmat swojej osoby. O mojej drodze można byłoby napisać coś pokroju „Pretty
Little Liars”. Podejrzani byli już chyba wszyscy, ale końca historii nadal nie
widać. O „swoje” zawody podejrzewałam jakieś dziewięćdziesiąt procent spośród
tych, które w naszym świecie dotąd istniały. Chciałam być weterynarzem, fryzjerką,
księgową, naukowcem, psychologiem, hodowcą psów, adwokatem, projektantką butów,
przez chwilę nawet nauczycielką. Kiedy byłam mała, chciałam też być piosenkarką. Ćwiczyłam
więc na rodzinie występy w każdą niedzielę około jedenastej (Disco Polo Live). Pilot
był moim mikrofonem, ja znałam wszystkie piosenki i nikt nie miał prawa mnie
uciszać. Chciałam też być aktorką, bo dzięki temu mogłabym spróbować każdego
zawodu, jaki na świecie istnieje. Marzył mi się zawód architekta. Kiedy miałam siedem lat moi rodzice zaczęli budować nam dom i siedziałam razem z Nimi nad wszystkimi projektami. Spodobało mi się do tego stopnia, że przez następnych kilka lat w kółko coś projektowałam. Jak nie domy, to ogrody. Jak nie ogrody, to funkcjonalne meble (moja ulubiona wersja: nie wyglądają, ale pomieszczą wszystko i jeszcze więcej). Marzyłam też o tym, żeby pójść do wojska i
trafić do sił powietrznych. Długo o tym myślałam, ale w końcu zdałam sobie
sprawę z tego, że chociaż zdrowie mam końskie, to wzrok raczej kreci i z wojska
wyszły nici.
Wielu rzeczy próbowałam, bo miałam taką
okazję. Nasze pokolenie w ogóle miało więcej okazji do wielu rzeczy niż na przykład pokolenie naszych rodziców. W domach
kultury było mnóstwo zajęć dodatkowych. Byliśmy bardzo młodzi, kiedy otworzyły
się granice i zaczęliśmy podróżować po całej Europie. Mieliśmy i nadal mamy
tyle opcji do wyboru, że największym naszym problemem staje się podjęcie
jakiejś decyzji. Na dziennikarstwo, podobnie jak wcześniej na energetykę,
trafiłam trochę z przypadku. Z tym drugim miałam dużo szczęścia, bo
przypomniałam sobie, że umiem pisać, ale nadal nie jestem pewna czy ta droga ma
jakąś przyszłość. I chociaż decyzje teoretycznie podejmowałam sama, to w tyle
głowy siedziała mi cała rodzina i wielu przyjaciół. Mam tendencję do
przeglądania się w oczach innych, ale teraz już wiem, że nie tędy droga.
Chcę Wam dzisiaj powiedzieć, że kiedy
trzeba zdecydować o czymś dla nas ważnym, warto usiąść sobie samemu, w
kompletnej ciszy i zrobić coś w rodzaju rachunku sumienia. Nie bierzmy wtedy pod uwagę opinii innych, a jedynie swoje, bo tylko wtedy podejmiemy prawdziwie własną
decyzję. Kiedyś pisałam już, że życia nie wygra się wybierając sobie zawód pod
kątem dobrze płatnej pracy, a wiele osób, troszcząc się o naszą przyszłość, tak właśnie nam doradza. Po pierwsze rynek się zmienia, więc nawet jeśli Wam
się spodoba, to nigdy nie wiadomo czy Wasz samolot nie wyląduje w szczerym
polu. Po drugie czy w ogóle Wam się spodoba? Rady wszystkich dookoła powinny w
związku z tym zejść na dalszy plan.
Żyjemy w czasach, kiedy mamy mnóstwo
opcji do wyboru. Patrzyliśmy na rodziców, którzy tylu możliwości nie mieli, ale
widzieli przed sobą szeroko otwarte drzwi do sukcesu Jestem pewna, że dla nas
są otwarte tak samo szeroko. Mamy jednak ten problem, że próbujemy się przez
nie przecisnąć ze zbyt dużym workiem oczekiwań. Niestety nie wchodzimy w
dorosłość w czasie wielkiej transformacji, a urzędy bez przerwy patrzą
wszystkim na ręce. Mimo to warto podjąć ryzyko i pójść własną drogą.
Przypomnieć sobie o czym marzyliśmy dawno temu i zdecydować czy przypadkiem
nadal nie chcemy tego marzenia zrealizować. Jeśli pomyślimy o sobie i
zawalczymy o to, na czym nam (a nie wszystkim dookoła) naprawdę zależy, mamy
duże szanse, żeby osiągnąć cel. Żeby za parę lat o swoich decyzjach powiedzieć „Nie,
nie żałuję!”.
Wszystkim, którzy stoją dzisiaj przed
jakimś trudnym wyborem życzę, żebyście nie zapominali o swoich marzeniach, wierzyli
w swoje marzenia, nie bali się podejmować ryzyka i pozytywnie patrzyli w
przyszłość. Pamiętajcie, że jeśli tylko będziecie działać, dacie radę!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz