Większość
z nas ma swój ulubiony zespół albo chociaż ulubioną piosenkę, która nigdy mu
się nie znudzi. Każdy ma swój gust, ale gusta muzyczne dużych grup ludzi
kształtują się podobnie, bo słuchają oni tej samej muzyki na przykład w
dzieciństwie. A czego ja słuchałam, kiedy byłam mała? Zapraszam.
Pamiętacie jakie trudne miałam początki z książkami? Z muzyką też różowo nie było, bo jak mówi moja mama, buntować zaczęłam się już w wieku dwóch lat. Zazwyczaj robiłam to ot tak, dla zasady. Za każdym razem, kiedy tata układał winyle w gramofonie ja mówiłam „Nie!” i podawałam tacie tę płytę:
Myli się ten, kto uważa, że tak bardzo
lubiłam wtedy Lady Pan. Spójrzcie jeszcze raz na okładkę i przypomnijcie sobie,
że mówimy o okresie, kiedy byłam dzieckiem i lubiłam wszystko, co kolorowe. Było
jeszcze coś. Zawsze, kiedy zaczynało się lato albo wakacje trwały już w
najlepsze, wyciągałam kolędy w wykonaniu Eleni i Heed it! Oczywiście, że moi rodzice
nie byli szczęśliwi, kiedy próbowałam robić święta w lipcu. Mieszkaliśmy w
bloku, a w takich miejscach panuje zasada „szanuj upodobania sąsiada, bo
inaczej…”. Siedziałam więc zazwyczaj przyklejona do jednego z głośników, żeby
nie doprowadzać ludzi do sytuacji, w której nie wiedzą czy wszystko z nimi w
porządku. Wystarczy czytania. Teraz posłuchajcie.
Miłość mojego życia:
Oczywiście, że nie słuchałam jedynie
Queen, Pink Floydów czy The Beatles. Oczywiście, że kochałam Spice Girls, że
pod nosem śpiewałam „Ajma Babi gerl in e Babi łeeerd lajf in plastik ic
fantastik ju ken bresz maj her anres mi ewtyłeeer imadżinejszyn lajf is jor
kriejszyn nananana aaaaa” i naturalnie do dzisiaj
pamiętam choreografię do „Macareny”, ale usiadłam sobie ostatnio obok winyli
mojego taty i nawet nie wyobrażacie sobie jaki miałam problem z wyborem tych
kawałków ze swojego dzieciństwa, które lubię najbardziej. Jestem pewna, że
zrozumiecie dlaczego tym razem ominęłam szkolne zauroczenia. Kto wie, może coś mnie natchnie i kiedys to nadrobię.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz