Myślę,
że każdy z nas miał swoją ulubioną dobranockę. Wydaje mi się, że ja też miałam,
ale dzisiaj bardziej niż ulubioną pamiętam tę, której szczerze nienawidziłam.
Nie dość, że trzeba było iść spać, to jeszcze serwowali mi „Muminki”.
Pewnie zastanawiacie się czy wymienię
Wam wszystkie bajki, których szczerze nienawidziłam. Moja odpowiedź brzmi: nie.
Skupię się na tym, co przyciągało mnie do telewizora jak magnes. Prawie tak
skutecznie jak aparat ortodontyczny Aparatki przyciągał śmieszne sytuacje. Jak
tak sobie przypominałam oglądane w dzieciństwie bajki, okazało się, że czas
dzieliłam między podwórko, a dywan przed srebrnym ekranem. Chciałabym, żebyście
zasypali mnie komentarzami w stylu „Też to oglądałem!” albo „Tak kochałam ten
serial!”, ale na wiele nie liczę. Ponieważ nie chcę Wam tutaj spoilerować, bo
może zechcecie obejrzeć coś, czego jeszcze nie widzieliście, zrobię tylko mały
wykaz tego, co zjadało mój cenny czas kilkanaście lat temu. Kolejność
przypadkowa.
Dobranocki
Tutaj mieści się sporo pozycji. Zaczynając
od „Misia Uszatka” i „Przygody Bolka i Lolka”, których oglądali pasjami moi rodzice,
przez „Reksia” i „Krecika”, aż po „Smerfy”
„Scooby-Doo”
Ten serial wyjaśnia dlaczego podczas
horrorów płaczę albo się śmieję zamiast się bać. W końcu potwory nie istnieją.
Prawda?
„Flinstonowie”
i „Jetsonowie”
Tak różni, tak podobni, tak bardzo
przeze mnie kochani. Perypetie rodziny Jetsonów oglądałam zawsze przy zalewajce.
„Magiczny
autobus”
Niby jestem już dorosła, ale nadal
uważam, że ten autobus to synonim szkoły idealnej.
„Było
sobie życie”
Uwielbiałam ten serial, ale jakoś
biologii od tego nie pokochałam. Pomijam, że w wejściu jest trochę erotyki,
koleś wciąga powietrze w postaci białego proszku, a czerwone krwinki mają tyłki
jak Kim Kardashian czy Nicki Minaj.
„Laboratorium
Dextera”
Oczywiście Dexter był najważniejszy, ale
czy jego siostra nie była ciekawą postacią? Taka wkurzająca! Albo jego mama,
która w kółko nosiła rękawiczki. Gdyby nie pomysłowość ojca Dextera, nawet by
ze sobą nie zatańczyli, a co dopiero dzieci robić.
„Pinky
i Mózg”
Kolejni naukowcy na mojej liście.
Powiedzcie mi, jakim cudem nie zostałam jednym z nich?
„Ach
ten Andy”
Oczywiście, że próbowałam wycinać moim
bliskim jakieś numery. Przyłapali mnie może raz, bo tylko ten jeden raz coś mi
wyszło.
„Chojrak
tchórzliwy pies”
To z kolei bohater, który zawsze
zostawał w coś wkręcony. Przez okrutny los. Eustachy wyzywał go od głupich
kundli, ale na całe szczęście była też przepełniona miłością do Chojraka
Muriel, którą jej „tchórzliwy” pies zawsze ratował. Chojrak - najbrzydszy
bohater ever.
„Świat
według Ludwiczka”
Kopalnia cytatów, ale nie Ludwiczka,
tylko jego ojca. Andy Anderson zdecydowanie skradł swojemu synowi show. Mój
ulubiony?
„W
czasie wojny postrzelono mnie 13 razy. 13 razy w tył głowy! Kiedy piłem wodę
mogłem podlewać trawnik.”
„Odlotowe
Agentki”
Zawsze chciałam być jedną z nich. Albo chociaż
mieć jakieś ich gadżety. Taka na przykład okulary na podczerwień sześć tysięcy,
albo puderniczka z wbudowanym GPS-em nie są złym pomysłem na urodzinowy
prezent.
„6
w pracy”
I zrobiło się dorosło. Tak kiedyś w
końcu trzeba znaleźć pracę. Dobrze, że ZigZap pomyślał jak przygotować na to
młodzież.
„Zwariowane
melodie”
Myślę, że wszyscy doskonale pamiętacie
myśliwego próbującego ustrzelić kłólika albo Wilusia E. Kojota, który w mojej opinii
był najbardziej pozytywnie nastawionym do życia bohaterem wśród wszystkich
bajek. Po tylu nieudanych próbach wciąż mieć nadzieję, że następnym razem się
uda? Szacun!
To by było na tyle. A teraz wybaczcie, bo trochę mi się
spieszy.
P.S. Niestety nie umiem znaleźć czołówki "Aparatki", a ponieważ spilerowanie to ciężki grzech, to powiem tylko, że kochałam ten serial. Tyle musi Wam wystarczyć ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz