„Kto
nigdy nie był dzieckiem, nie może stać się dorosłym.” Charles Chaplin
Nie wiem czy wiecie, ale kocham cytaty i
zapisuję je sobie gdzie się da. W kalendarzu, zeszytach, na dziesiątkach kartek
i w specjalnie do tego założonym notatniku. Tak, mam całą masę dziwnych nawyków
i kilka fobii. Nie od dzisiaj. Już jako dziecko dawałam popalić wszystkim
dookoła, bo coś było nie tak. Pamiętam, że za każdym razem, kiedy miałam
założyć sweter puszczały mi nerwy i robiłam dziką awanturę, bo rękawy były
nierówne. Kiedyś chyba nawet mama mi je zmierzyła, żeby dowieść, że są tej
samej długości, ale mnie to nie przekonało. Wychodzi na to, że miałam nierówne
ręce. Podczas rodzinnych rozmów wszyscy często się ze mnie śmieją, wspominając
co wyprawiałam, kiedy byłam fukającą na wszystko dziewczynką.
Bunt i asertywność ponad wszystko. Ktoś się jeszcze dziwi, że nie chcę mieć dzieci?
Ponieważ mamy dzisiaj Dzień Dziecka
oczywiście chciałam wszystkim tym, którzy się dziećmi czują, złożyć
najserdeczniejsze życzenia, ale przede wszystkim miałam zamiar coś ogłosić. A
więc:
Ogłaszam
czerwiec miesiącem dzieciństwa!
Sama byłam najokropniejszym dzieckiem
pod słońcem, ale za to wszystko, co związane z okresem dzieciństwa, zapisało
się w moich wspomnieniach jako odlotowe. W związku z tym, w najbliższych
tygodniach mam zamiar chwalić się, aż do porzygania, moją cudowną przeszłością.
Podejrzewam, że Wam też przypomni się coś cudownego, ale założę się, że mnie
nie przebijecie. W każdym razie obiecuję, że za miesiąc będziecie mieli tego
wszystkiego po kokardę i znowu zamarzycie o tym, żeby być już dorosłymi.
Wszystkiego najlepszego duże i małe
brzdące!
P.S. Obiecywać nie będę, bo jeszcze
wyjdę na polityka, ale może trafi się jakiś post w tym miesiącu bez związku z
moim dzieciństwem. Osobiście szczerze w to wątpię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz