Mówią,
ba! Śpiewają nawet, że „najtrudniejszy pierwszy krok, potem łatwo mija rok”. No
i mnie właśnie te magiczne pierwsze 365 dni na blogu właśnie minęło.
Dokładnie rok temu pojawił się na tym
blogu pierwszy wpis. Krótki tekst praktycznie o niczym, bo uznałam, że najpierw
trzeba się przywitać.
PIERWSZE DZIEŃ DOBRY
Podczas pierwszego spotkania wszyscy podają sobie
ręce. Ja ręki nikomu przez internet nie uścisnę. Powiem Wam natomiast co mnie
skłoniło, żeby tego bloga w ogóle założyć.
Nie
będę ukrywać, że moi znajomi na jednym z portali społecznościowych mieli dość
kilometrowych statusów, które co jakiś czas zmieniałam na nowe. Muszę przyznać,
że tych znajomych mam bardzo taktownych. Najpierw pochwalili kolejny z moich
wpisów, a później zaproponowali dzielenie się swoimi wypocinami z innymi
użytkownikami internetu. Prawd jak zwykle jest kilka. Pierwsza jest taka, że
mogliby zwyczajnie wyłączyć mnie z subskrypcji, jednak nadal lajkują. Druga
jest taka, że bardzo lubię pisać, chociaż długo z tym walczyłam. Trzecia
dotyczy moich znikomych umiejętności, niskiego poziomu wiedzy, które w
zakręconej dziewczynie (którą zdecydowanie jestem) łączą się z wysokimi
ambicjami i słomianym zapałem. To wszystko i wiele innych czynników sprawiło,
że w końcu zebrałam swoje cztery litery (a może powinnam powiedzieć, że całą
zasobność swojego słownika, kilka palców i jeden komputer) i napisałam wreszcie
pierwszy blogowy post.
Mam
zamiar zabierać głos w miarę regularnie, ale dopiero życie pokaże jak będzie.
Wena nie należy do grona moich stałych przyjaciół, a jak już wcześniej
wspomniałam z zapałem od lat jestem skłócona. Jednak ludzie, których codziennie
spotykam sprawiają, że tematy mnożą się jak bakterie na rękach dziecka
spędzającego popołudnie na placu zabaw. I wiecie co? Ostatnio często
denerwowało mnie, że genialny temat, docierający do mnie w idealnym momencie,
nie może zostać wykorzystany. Załóżmy więc, że właśnie się przedstawiłam i
pozwolę sobie teraz wykorzystywać: tematy, potencjał, możliwości, miejsce,
narzędzia i wiele innych.
Do
przeczytania!
Chociaż miałam już na koncie „prowadzenie”
kilku blogów, nie miałam zielonego pojęcia o czym konkretnie będę tutaj pisać. Dopiero
po kilku tygodniach powstały pierwsze kategorie. Trochę się do dzisiaj
pozmieniały, a oczywiste jest, że ze mną nigdy nic do końca nie wiadomo, więc
coś się jeszcze może w zakładce z kategoriami pojawić, coś może też zniknąć. Pewne
jest jedno. Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa, a poza tym wciąż mam
głowę pełną pomysłów. Szata graficzna póki co też pozostanie bez zmian, bo
przygotowanie jej sprawiło mi wiele frajdy i chociaż wielu pewnie w pierwszej
chwili pomyślało „Co to za mazaje?!” to moim zdaniem trafiłam nagłówkiem w samą
dziesiątkę. Te bazgroły idealnie odzwierciedlają nie tylko mnie, ale też samego
bloga, który jest trochę nieogarnięty, ale daje radę w tym naszym w miarę
poukładanym świecie.
Wiele radości dajecie mi również Wy! Nawet
nie wiecie jaka ja szczęśliwa jestem kiedy komentujecie wpisy, poruszane tematy
wplatacie w nasze prywatne rozmowy czy zwyczajnie lajkujecie coś na „fejsbuku”
czy gdzie tam mnie macie. Dziękuję, że ze mną jesteście :)
Do następnego przeczytania!
fot. cjdellatore.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz