Na
temat bycia kobietą i tego co o nich wie świat od wieków dywagują naukowcy,
pisarze i reżyserzy, mężczyźni i kobiety. Książek, publikacji i filmów o
płci pięknej powstała już cała masa. Sama jestem kobietą od wielu, wielu lat i
myślałam, że o moich „siostrach” wiem wszystko. Przez kilkanaście ostatnich dni
przekonałam się jak bardzo się myliłam.

Chcecie wiedzieć jak myślałam? Proszę
bardzo. Mówią, że kobiety są nieprzewidywalne. Zgadzałam się, bo nikt nie
zmieniał zdania tak szybko jak ja. Mówią, że kobiety dużo mówią. Zgadzałam się,
bo nikt nie mówił tyle co ja. No dobrze mam taką jedną ciocię, która mówi więcej
niż ja i co najgorsze szybciej niż ja, przez co jeszcze nigdy nie udało mi się
wejść Jej w słowo. Mówią, że kobiety są kłótliwe. Zgadzam się, bo innej formy
rozmowy niż pyskówka nie uznaję od drugiego roku życia. Teraz przebija mnie
pies mojego brata, ale to też Ona, więc ta kwestia pozostaje bez zmian. Mówią,
że miejsce kobiety jest w kuchni. No też się mogę na upartego zgodzić, bo nikt tak jak ja nigdy nie
wcinał Nutelli, przyglądając się jednocześnie jak ktoś gotuje mi obiad. W
kuchni dobrze się też je śniadania i czyta gazety. O! i jeszcze dobrze podgląda
się sąsiadów. Żartowałam, nikogo specjalnie nie podglądam.
Tych bardziej czy mniej stereotypowych
cech kobiecych potrafiłam znaleźć u siebie całą masę, więc sądziłam, że w dziedzinie
kobiecości jestem ekspertem. Twierdziłam uparcie, że to całe PMS mam przez
okrągły rok, więc nikt mi nie podskoczy. Aż tu nagle okazało się, że „całoroczne
PMS” to po prostu mój charakter. Na koleżanki, które chodziły jak nakręcone
przez kilka dni w miesiącu patrzyłam z przymrużeniem oka, z pobłażliwością. Chciałam
im powiedzieć, żeby dały spokój, bo ciągle myślałam, że bycie wkurzoną czy
nieco przygnębioną, tak od czasu do czasu, jest normalne i że spokojnie można
nad tym panować. Niestety nie można. Drodzy panowie, przychodzę Wam z pomocą. Kiedy
kobieta, którą macie gdzieś obok ma PMS Wy macie dwa wyjścia. Pierwsze:
zgadzacie się ze wszystkim, robicie wszystko tak jak było powiedziane, o niczym
nie zapominacie i jesteście mili, ale tylko dla kobiety, która ma to całe PMS. Resztę
traktujecie neutralnie, szczególnie gdy ta z PMS jest wybranką Waszego
serca. Drugie wyjście: uciekacie jak najdalej od sympatycznej pani z niesympatyczną
przypadłością. Od razu Wam powiem, że każde z rozwiązań jest złe, bo wiąże się
z nieprzyjemnymi konsekwencjami. Jednak bądźmy szczerzy, powinniście się
cieszyć, że w ogóle macie w tej sytuacji jakiś wybór.
Dla Pań nie mam żadnych porad, bo
wszystkie dobrze wiemy, że to w końcu przejdzie. Z resztą każda za pewne od
dawna ma już opracowany jakiś sposób na „gorsze dni”. Po pierwszym „napadzie”
złości uznałam, że ograniczę kontakty z ludźmi do niezbędnego minimum. Wcale nie
dlatego, że mogłabym komuś uprzykrzyć życie czy coś. Po prostu za bardzo kocham
siebie i nie lubię się zanadto denerwować, a przez każdego, kogo bym nie
spotkała, chodziłam zwyczajnie #%&$#!*?@. Ograniczyłam też oglądanie
ckliwych występów małych dzieci w programach typu talent show, bo bez przerwy
po nich ryczałam. A możecie mi wierzyć, że ciągnęło mnie do nich
niemiłosiernie. Tym bardziej, że Youtube ciągle proponowało nowe odcinki
tasiemca zwanego „Popłacz się nad małym, słodkim, utalentowanym dzieciakiem”.
Siedziałam ostatnio cicho, bo przeżyłam właśnie
jeden z najdziwniejszych okresów w moim życiu. I gdybym napisała Wam przez ten
czas cokolwiek, stwierdzilibyście, że jestem niezrównoważoną, dwubiegunową
histeryczką, której absolutnie wszystko nie pasuje. Na szczęście wczoraj
podczas opróżniania kolejnej paczki chusteczek higienicznych uznałam, że pojadę
do sklepu i kupię sobie jakiś ładny zeszyt. Później pomyślałam, że …
że nie wiem na jaką cholerę mi kolejny ładny zeszyt, więc zamówiłam sobie dwie
książki. Nie ważne, że w kolejce do przeczytania stoi ich ze dwadzieścia sztuk.
W końcu połowa jest w „rozjazdach”. Poza tym nie od dziś wiadomo, że nie
pieniądze a zakupy dają szczęście. Z tymi zakupami też trzeba uważać, ale to
już temat na inny wpis. No. W każdym razie najważniejsze, że znowu mogę pisać.
Niczego Wam tu
nie rozjaśniłam i wypisuję się tym samym z grona ekspertów. W zamian dodaję
jeszcze jeden znak zapytania, bo nie wiem co jest gorsze, być kobietą i mieć
PMS czy być osobą piszącą i próbować sklecić chociaż ze trzy zdania.
…
grafika: seetalrihal.com
funnyjunk.com
rashmanly.com


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz