Każdy dobrze wie, że sport zdrowie. Ludzie uprawiają
różne dyscypliny. Jedni skaczą do wody, drudzy po kanałach. Jednak są też
zapaleńcy jazdy na rowerze. Miłośnicy dwóch kółek mają po swojej stronie nie
tylko argument związany ze zdrowiem, ale również ten mówiący o ekologicznym
przemieszczaniu się.
W wielu Polskich
miastach przybywa publicznych rowerów, które pozwalają przemieszczać się po
zatłoczonych ulicach w zdrowy, bardziej ekologiczny i ekonomiczny sposób. Miłośnicy
jednośladu nieprodukującego spalin inwestują w sprzęt zindywidualizowany, spełniający
nawet najbardziej wygórowane wymagania. Prawda jest taka, że nie potrzebujemy wydawać
równowartości trzech miesięcznych pensji na rower, bo po pierwsze możemy go wypożyczyć,
po drugie są serwisy, które zajmują się renowacją starych i zapomnianych
dwukołowców określanych jako „po babci/po dziadku”. Niezależnie od tego czy
rower dopiero kupiliśmy czy służy nam już kilka lat, przed rozpoczęciem sezony
warto zrobić mu gruntowny przegląd. Wierzę, że macie to już za sobą, bo cykliści
od dobrych kilku miesięcy znowu królują na drogach. Jednak żeby ten wyglądający
bardzo przyjemnie sport nie doprowadził nas na skraj wyczerpania podczas
upałów, które pewnie niedługo do nas wrócą, warto przypomnieć sobie jak jeździć
podczas upałów. Bo przecież miłośnikowi rowerowych podróży żadna pogoda niestraszna.
Myślę, że o wodzie i
okularach nie zapomina nikt, kto wybiera się w dalszą podróż. Okulary nie tylko
ochronią nas przed promieniami słonecznymi, które naprawdę potrafią wyrządzić
wiele krzywdy, ale także przed drobinkami piasku czy latającym, chyba na oślep,
robactwem. Jeśli zabieranie w podróż wody jest dla Was oczywistą oczywistością,
macie plusa. Tylko jeszcze trzeba pamiętać, żeby ją pić. Osoby, które
zamierzają pokonywać trasy wymagające większego wysiłku teoretycznie powinny
zaopatrzyć się w napój izotoniczny, ale wiadomo – co kto woli. Przed wyjazdem
warto nałożyć na odsłonięte partie skóry krem z filtrem UV. Owszem, rowerowa
wycieczka to nie leżenie na plaży, ale podejrzewam, że każdy z nas chociaż raz
w życiu słyszał, że słońce lepiej łapie, kiedy jesteśmy w ruchu. Krem możecie
wziąć ze sobą i podczas postojów nakładać go od nowa. Skoro już o przerwach, to
warto robić je w cieniu. Jeśli nie robicie przerw, a musicie się na chwilę zatrzymać
(sygnalizacja świetlna czy jakieś inne sytuacje) szukajcie cienia za dużymi
samochodami, pod drzewami albo… nie mam więcej pomysłów. Chyba za mało jeżdżę
rowerem po mieście. Pamiętajcie też o nakryciu głowy. Oczywiście najlepszym
rozwiązaniem jest kask z daszkiem, ale doskonale wiem, że nie wszyscy czują się
dobrze z „wielką skorupą” na głowie. Osobiście nie widziałam jeszcze, żeby
policja wlepiała mandat za brak kasku, więc sama też w nim nie jeżdżę. Miałam jeden
bardzo dawno temu. Przymierzyłam, dopasowałam wszystkie zaczepy i zapomniałam
gdzie go odłożyłam. Warto jednak pamiętać o tym, że upał i goła głowa,
szczególnie jeśli ma się krótkie włosy albo „niewidoczne”, nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Zaopatrzcie się więc w jakieś chustki albo czapki, które uchronią Was przed
złym wpływem promieniowania słonecznego.
Pamiętajcie zabrać ze
sobą na taką wycieczkę dobry humor. No chyba, że jedziecie po to, żeby go
znaleźć. To w takim układzie życzę powodzenia, chociaż osobiście uważam, że
zupełnie niepotrzebnie. Jeśli lubicie jeździć po lesie, zawsze po powrocie do
domu sprawdźcie czy przypadkiem nie przyjechał z Wami ktoś na gapę (kleszcza
mam na myśli). W ogóle jak będziecie w lustrze podziwiać swoje świeżo wyrobione
mięśnie, to zerknijcie na stan Waszej skóry. U ducha i kondycję już
zadbaliście, może i ona czegoś od Was teraz potrzebuje.
O trasach rowerowych,
który swoją drogą jest jak się okazuje dość sporo w Polsce możecie przeczytać
tutaj:
A tutaj zerknąć na te
podobno najciekawsze:
I jeszcze link dla
Ciekawskich:
fot. handlebard.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz