Sama nie wiem czy to artykuł bardziej dla panów czy
dla pań. Kiedy patrzę na siebie, myślę, że zdecydowanie dla pań. Kiedy jednak
spoglądam na większość moich koleżanek myślę, że raczej dla panów. Z resztą
sami oceńcie.
Przed wyjazdem warto
zatroszczyć się o ubezpieczenie samochodu, którym będziemy jechać w Europę. Prawo
jazdy i OC są ważne na terenie UE. Jeśli jednak będziemy przejeżdżać na przykład
przez Bośnię i Hercegowinę, Mołdawię czy Białoruś potrzebna nam będzie tzw.
zielona karta, za którą w większości towarzystw ubezpieczeniowych nie będziecie
musieli płacić. Po prostu musicie o nią wystąpić. Jeśli będziecie już u ubezpieczyciela,
zapytajcie się o dodatkowe ubezpieczenie assistance na wypadek jakiejś awarii. W
różnych towarzystwach mają różne stawki. U jednych pakiet podstawowy jest dość
bogaty, u drugich dopłacać trzeba za każdy szczegół, ale to i tak będzie Was
kosztowało mniej niż holowanie pojazdu za granicą. W każdym razie zanim
przekręcicie kluczyki w stacyjce pogimnastykujcie się trochę z ubezpieczeniami,
żeby po europejskiej wyprawie samochodem przypadkiem nie zbankrutować.
Ruszając w drogę
sprawdźmy czy mamy ze sobą trójkąt ostrzegawczy, gaśnicę z nalepką informującą
o dacie jej ważności (gaśnica nie może być „przeterminowana”!), kamizelkę
odblaskową, porządnie wyposażoną apteczkę, linkę holowniczą i komplet
zapasowych żarówek. Nowe auta, kupowane w salonie, zazwyczaj są już wyposażone
w kamizelkę i podstawową apteczkę (tę i tak lepiej samemu sobie uzupełnić), ale
niezależnie od liczby poprzednich właścicieli, musicie sobie sprawdzić wyposażenie
swoich czterech kółek. Co do reszty, lepiej ją zabierzcie, bo w niektórych
krajach wymagane jest nieco większe wyposażenie pojazdu niż w Polsce. Jeśli mimo
wszystko zdarzy Wam się o czymś zapomnieć, a zostaniecie zatrzymani w państwie,
które jest sygnatariuszem Konwencji Wiedeńskiej* (auto spełniające wymogi
przepisów kraju, w którym jest zarejestrowane, może poruszać się po drogach
wszystkich stron KW bez spełnionych dodatkowych wymogów). Mimo to nie
zapominajcie o kamizelce!
Jeśli chodzi o przepisy
drogowe, w każdym kraju UE jest trochę inaczej. Zostawiłam sobie gdzieś artykuł
dotyczący dopuszczalnych przekroczeń limitów prędkości, ale posprzątałam w
pokoju i nie mogę niczego znaleźć. Poszperajcie więc w Motorach ** i Auto Światach***
z ostatnich miesięcy. Na pewno w tych dwóch magazynach, bo innych
motoryzacyjnych nie czytam (nie wiem dlaczego, jakoś tak wychodzi).
Co do tych limitów znalazłam
niedawno darmową aplikację na smartfona „A2 do Europy”. W tej chwili wyświetla
mi ocenę 3,7 gwiazdki. Aplikacja zawiera informacje na temat obowiązujących
limitów prędkości, opłat, cen winiet czy wysokości mandatów itd. Obejmuje ona
następujące państwa: Albania, Andora, Austria, Belgia, Białoruś, Bośnia i Hercegowina,
Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja,
Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Islandia, Kazachstan, Litwa, Luksemburg,
Łotwa, Macedonia, Malta, Mołdawia, Monako, Niemcy, Polska, Portugalia, Rosja,
Rumunia, San Marino, Serbia, Słowacja, Słowenia, Szwajcaria, Szwecja, Ukraina,
Watykan, Węgry, Wielka Brytania czy Włochy. Póki co pobrało tę aplikację
dopiero coś około stu osób, przynajmniej tyle pobrań wyświetla w moim sklepie,
ale właśnie robi się o tej aplikacji głośno. Podejrzewam, że niedługo będziemy
mieli o niej całą masę opinii. Może Wy też skorzystacie z niej podczas samochodowej
wyprawy przez Europę i podzielicie się ze mną wrażeniami z współpracy z „A2 do
Europy”.
** http://www.magazynauto.pl/
*** http://www.auto-swiat.pl/
fot. www.womensgearguide.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz