Podobno
wschodu słońca możemy być zawsze pewni. Jak często zdarzało się Wam mówić, że
jutro też będzie dzień? Jak często czekaliście na nowy poranek z nadzieją, że
będzie początkiem czegoś lepszego? Nie wszyscy mają to szczęście. Nie wszyscy
zobaczą tyle wschodów słońca ile mieli zamiar zobaczyć.
Mamy dzisiaj (10.X) Europejski Dzień
Przeciw Karze Śmierci i zdaje się, że przecież wszystko w tej kwestii jest
jasne. Najwięksi zbrodniarze na krzesło elektryczne reszta dożywocie. A dla
mnie nie jest to takie przejrzyste. Mam milion pytań. Setki wątpliwości i jeden
wniosek. Jestem przeciwko przyzwoleniu na wykonywanie nieodwracalnych wyroków
jakim są kary śmierci. Niby dlaczego zasada ząb za ząb, oko za oko nagle staje
się idealnym rozwiązaniem. Owszem, kiedy próbujemy kogoś przechytrzyć, dobrze
jest grać według zasad przeciwnika. Tylko jakie ma to odzwierciedlenie w
przypadku kary śmierci. Zabijając stajemy się mordercami, czyż nie? Pokusiłabym
się nawet o stwierdzenie, że mordercami seryjnymi. Ilu po naszej planecie
chodzi sobie zbrodniarzy? Pewnie tysiące, a tych potencjalnych dziesiątki
tysięcy, jeśli nie więcej. Jeśli każdego skazalibyśmy na śmierć ile istnień
ludzkich mielibyśmy na sumieniu? Nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć.
Myślicie pewnie: „Ok, może i niektórzy są tylko potencjalnymi mordercami, ale
co z tymi, na których zostały zebrane dowody?”. Ja na to, że dowody można
spreparować. Wy powiecie, że co jeśli morderca został złapany na gorącym
uczynku? Ja na to, że nie wiemy dlaczego zabił. Owszem dopuścił się czynu,
który powinien być ukarany, ale czy rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem jest
skazywanie takiego człowieka na śmierć? Powiecie, że nie jest człowiekiem. O
ile się nie mylę według prawa istota, która urodziła się jako człowiek chyba
tym człowiekiem pozostaje. Może nie mieć w sobie empatii, może być chora i nie
odczuwać cierpienia innych, ale nadal pozostaje człowiekiem.
Od dziecka słyszałam, że każdy może się
nawrócić czy zwyczajnie się zmienić. Owszem, może zmienić się na gorsze, ale
jeśli nie sprawdzimy, nigdy nie będziemy wiedzieć. Kiedy byłam starsza w
telewizji widziałam jak ludzie po latach odsiadki wychodzili uniewinnieni.
Prawo jest prawem, ale wykonują je zwykłe osoby. Takie jak ja. Takie jak Wy.
Współczujący bardziej lub mniej. Często bardzo emocjonalni. Czasem tchórzliwi.
Tak rzadko nieomylni.
Klikając dzisiaj w nowy post myśleliście
pewnie, że napiszę o Annie Przybylskiej i o tym jak jej śmierć jest
niesprawiedliwa. W moim przekonaniu śmierć zawsze jest niesprawiedliwa, bo ktoś
na tym traci (niezależnie od tego czy powinien czy nie). Nie będę się zagłębiać
w ten temat. Powiem tylko, że tak, jest mi przykro, że kogoś tak sympatycznego
i młodego pokonała ciężka choroba. Każdemu z nas pewnie trochę jest przykro, bo
żyjemy w świecie, w którym człowiek pojawiający się na naszej plazmie, staję
się od razu naszym najlepszym przyjacielem. Wcale się więc nie dziwię, że
ludzie nawet płaczą. Dziwi mnie inna sprawa, którą świetnie ujął mój znajomy:
„Wyczuwam
wzrost ilości like'ów na fanpageu Anny Przybylskiej.
Paradoks
tej sytuacji polega na tym, że teraz chyba będzie mało aktywny..
Zrozumieć
ludzką logikę...
Bezcenne.”
Zrozumieć nie
tylko ludzką logikę jest czasem trudno. Cały świat jest dziwnie urządzony.
Jedni umieją się dopasować inni mają na to za mało czasu. Jedni swój czas
wykorzystają najlepiej jak potrafią, inni zmarnują całą masę szans. Ale przecież póki
będzie wschodzić słońce, możemy próbować.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz