Do
wieczora w sumie jeszcze daleko, ale podobno już ktoś próbował podpalić tęczę
na pl. Zbawiciela. Może nie bezpośrednio, bo nie jestem pewna czy odpalona
petarda leci dokładnie tam, gdzie chcemy, żeby poleciała, ale z ostatnich
informacji wynika, że za tę wątpliwą rozrywkę policja zatrzymała już jakieś
siedemnaście osób.
W niedzielę jeszcze stała, ciekawe czy jutro też będzie cała i zdrowa.
Z domu dzisiaj nie wystawiłam jeszcze
nawet nosa, więc nie wiem jaka jest temperatura. Nie wiem też jak zimno/ciepło
jest teraz w samej Warszawie, ale niezależnie od pogody, w tamtejszych
aresztach będzie się dzisiaj prawdopodobnie grzać sporo człowieków. Jedni za
tęczę, drudzy za kamienie jeszcze inni za obrażanie funkcjonariuszy policji,
którzy ściągają do stolicy z całej Polski. To nie jest tak, że mam to wszystko
gdzieś, ale szczerze mówiąc poznałam się z tęczą i dogadałyśmy się, że przyjadę
do niej za tydzień, prawdopodobnie po to, żeby ją pocieszyć. Zgodziła się,
dodała jeszcze na odchodne, że zaprawiona jest już tych bojach, więc jakoś
szczególnie się o nią nie martwię. Bardziej szkoda mi warszawskich psów.
Dlaczego? Dlatego, że wielu ich właścicieli zwyczajnie boi się dzisiaj
wychodzić z domu, coby ich ktoś z policją albo, co gorsza, z tęczą nie pomylił.
Na długi spacer nie mają co liczyć, a nawet porozrabiać w mieszkaniu nie mogą,
bo pani/pan mają wolne i kontrolują wszystkie ich poczynania.
Ale wracając do człowieków. Tak naprawdę
nudzić się dzisiaj w Warszawce raczej nie sposób. Można będzie poznać mnóstwo
nowych osób. Głównie nieustraszonych patriotów albo wszechobecnych w istotnych
punktach miasta, znanych przede wszystkim z ekranów naszych telewizorów,
polityków. Można będzie również posmakować siły tłumu i jeszcze do tego trochę
się poruszać. Dyscypliny sportowe rządzące dzisiejszym dniem to marsz, bieg,
podskakiwanie, wszelkie dyscypliny walki i rzut w dal czymkolwiek. A na koniec
pokaz na pl. Zbawiciela. W rolach głównych odwieczni „kochankowie” tęcza i
ogień. Wieczór z pewnością będzie najciekawszy. I chociaż mam, głupia,
nadzieję, że tęcza jednak w tym roku jakimś cudem nie spłonie, to internety
mówią swoje: http://ratujtecze.pl/ .
Ale mnie na szczęście dzisiaj w
Warszawie nie ma, a na ukojenie nerwów zrobię sobie maraton z jednym z moich
ulubionych seriali. Dzięki Chloe można wiele zrozumieć:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz